verdana Re: czy w Polsce tylko nadopiekuńcza matka jest o 17.10.10, 22:12. Cóz, nadopiekuńczość nie jest dla dzieci dobra, fakt. Jest jednak jeszcze inna rzecz, niszczaca charakter dzieci moze nawet bardziej nadopiekuńczość, w gruncie rzeczy podobna. jest to idealna, wszechwiedzaca, nie popełniająca błędów matka.
Gdy wstępujemy w związek małżeński, zyskujemy nową rodzinę. Na początku jest radość, entuzjazm. Z czasem zaczyna się proza życia i pojawiają się też kwestie przyziemne - na przykład takie, jak zwracać się do teściowej. Zdania użytkowników są w tej sprawie mocno podzielone.
Witam! Zapraszam na magiczne karaiby, gdzie pięcioro Naszych bohaterów szukać będzie swej rodzicielki- tytułowej matki, która ich porzuciła. Piratki, która m
Matka jest tylko jedna. 117 144 osoby lubią to · 17 474 osoby mówią o tym. Jak wychować dziecko na wsi? Mazurski blog rodzinny. http://matkatylkojedna.pl/
Matka jest tylko jedna Matka tylko jedna. Joanna Jaskółka, Iznota 3, 12-220 Ruciane-Nida, NIP: 527 249 0328, REGON: 381332014.
Ludzie ci należeli do typu, który się w tłumie rozpłynął, znikł, lecz nasycił sobą pokolenie. Z tych ludzi my – to jest moje pokolenie – wyssaliśmy wszystko, czym żyjemy dotąd. Opis: o „Warszawiakach”. Postać: Szymon Gajowiec; Moja matka umarła nie z biedy i nie z bicia, i nie z samych chorób, lecz z tęsknoty za Polską.
gu87fW. Najlepsza odpowiedź blocked odpowiedział(a) o 19:10: - Hej, podobno u was temperatura -45 stopni!- No co ty, A coś w telewizji mówili, że u was teraz Aaaa, to chyba że na dworze! Odpowiedzi - Nauczycielka prosi Jasia:- Jasiu wytrzyj Jasiu wytrzyj!- No dobra. Ale gdzie jest szmatka?- Poszukaj gdzieś w szafce.(Jasiu szuka) - Przez ten czas nauczycielka pyta dzieci:- Kochane dzieci co napisalibyscie na moim grobie gdybym umarła?A Jasiu znalazł szmatę i mówi:- Tu leży ta (jakby co to chodzi o to że jasiu mowi że znalazł szmate a pani w tym samym czasie pyta sie co dzieci by napisały na jej grobie i akurat jasio krzyknął na temat szmatki "Tu leży ta a pani myslała, że on by tak napisał NA NIĄ. ) XD Natasha. odpowiedział(a) o 19:09 - Ja sie poskarżę mojej siostrze - odgraża sie Jaś- A co się stało? - dopytuje kolega- Zołza, w zeszłym tygodniu nazwala mnie dlaczego tak długo czekałeś?-Bo dopiero dziś w zoo zobaczyłem, jak wyglada hipopotam!znam duzo dowcipow, wybralam losow ;) blocked odpowiedział(a) o 19:07 leciał wróbel i się przewrócił ... zawsze mi się on przypomina , jeżeli chodzi o dowcipy , i bardzo mnie śmieszy ... ale cb o nie wiem ;)no to :Pani w szkole nakazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: "Matka jest tylko jedna". Na drugi dzień pani pyta się dzieci. - No dzieci przeczytajcie co napisaliście - może zaczniemy od Małgosi. - Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna. - Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek - Mama wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna. - Pawełku 5 siadaj. Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. - Jasiu a ty, co napisałeś? - W domu balanga,a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: Matka! Jest tylko jedna! mikusz3 odpowiedział(a) o 22:26 Nie wiem, czy jest taki śmieszny... Ale to mój pierwszy taki dowcip napisany przeze mnie."Za kulisami pracy nad nową częścią Panie reżyserze, jeden z aktorów do pańskiego filmu jest Dobrze, posłuży nam jako Ale panie reżyserze, przecież nie cierpi pan religijnych No i co? Przynajmniej wiara czyni Ale pan jest Może nie wierzę w Boga, ale wierzę w wybuch... i to wielki!"Co o tym myślicie? 1. Polak, Czech i Niemiec spotkali Diabła. Kazał im przynieść jakąś roślinkę. Polak przyniósł TULIPANA, Niemiec DZIKĄ RÓŻĘ a Czecha... jeszcze nie ma..Diabeł nie czekając kazał im to zjeść. POLAK zjadł bez problemu, NIEMIEC natomiast JE PŁACZE i ŚMIEJE SIĘ JEDNOCZEŚNIE- Dlaczego płaczesz?- pyta DIABEŁ-Bo muszę zjeść Dziką Różę A To BOLI!- A dlaczego się SMIEJESZ? - Bo CZECH idzie z KAKTUSEM...2. Dziadku leciałeś Kiedyś samolotem? - pyta Jasiu swojego Dziadka- Jeden Raz- A bałeś się?- Tylko za 1 razem- A potem?- Potem... To już nie latałem...3. Co to jest?- pyta nauczycielka BIOLOGII trzymając w ręku wypchanego PTAKA - To jest PTOK- odpowiada JASIU- Jasiu nie mówi się PTOK tylko PTAK. A może wiesz jak ten PTAK się nazywa?- SRAKA- odpowiada pojętny uczeń Uważasz, że znasz lepszą odpowiedź? lub
dodane przez Natalia – 7 miesięcy temu
Nauczycielka kazała dzieciom napisać wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem: „Matka jest tylko jedna”. Na drugi dzień pani pyta się dzieci. – No dzieci przeczytajcie co napisaliście – może zaczniemy od Małgosi. – Mama jest kochająca przytula nas, układa do snu. Matka jest tylko jedna. – Gosiu 5 siadaj. Teraz Pawełek – Mam wyprowadza nas na spacery kupuje nam rowery. Matka jest tylko jedna. – Pawełku 5 siadaj. Wreszcie Pani przepytała prawie całą klasę. Pozostał tylko Jasiu. – Jasiu a ty, co napisałeś? – W domu impreza, a wódka leje się litrami, goście rzygają na dywan. Nagle wódka się skończyła, więc matka do mnie: Jasiek skocz do lodówki przynieś dwie wódki. Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: Matka! Jest tylko jedna!
Jaś i mama[edytuj • edytuj kod] Jasio otwiera drzwi i mówi do mamy: – Mamo, przyszedł wujek i wujenka! Mama poprawia Jasia: – Jasiu, mówi się, że przyszło wujostwo! Następnym razem: – Mamo, przyszedł stryjek i stryjenka! Mama poprawia Jasia: – Jasiu, mówi się, że przyszło stryjostwo! Następnym razem: – Mamo, przyszło dziadostwo! Mama pyta Jasia: – Jasiu, ile to jest 3+4? – Siedem. – Świetnie! A 7+4? – Nie wiem, do jedenastu jeszcze nie liczyliśmy. Mówi mama do Jasia: – Idź do sklepu i kup parówki, a jak będą jajka, to kup dziesięć. Idzie Jaś do sklepu i pyta: – Czy są jajka? – Tak. – To poproszę dziesięć parówek. Jaś w szkole[edytuj • edytuj kod] – Jasiu, jeżeli powiem „jestem piękna”, to jaki to czas? – Czas przeszły, proszę pani! – Jasiu, powiedz mi kto napisał „Lalkę”? – Bolesław Frus. – Jesteś blisko, ale to zła odpowiedz. – Bolesław Frus. – Jasiu! Bo wstawię ci jedynkę! – Bolesław Frus. – Dobrze. Sam tego chciałeś. Jasiu wkurzony mówi: – A to fizda! Lekcja w szkole muzycznej. Nauczycielka mówi: – Dziś będziemy omawiać utwory Beethovena. Żeby było ciekawiej, jedno z was namaluje na tablicy obrazek, a reszta będzie zgadywać co to za utwór. Do tablicy podchodzi Marysia i rysuje wielki księżyc. Dzieci krzyczą: – Wiemy, wiemy! To „Sonata księżycowa”. – Brawo! – mówi nauczycielka. Następnie do tablicy podchodzi Zosia. Rysuje wielki pastorał. Dzieci krzyczą: – Wiemy, wiemy! To „Symfonia pastoralna”. – Świetnie! – mówi nauczycielka. Następnie do tablicy podchodzi Jasiu i maluje wielkiego penisa. W klasie zapanowała cisza. Nauczycielka spoglądając na tablicę pyta się Jasia: – Co to ma znaczyć? Przecież to nie jest związane z utworami Beethovena. Na to Jasio, z pretensją w głosie: – Nie zgadliście! „Dla Elizy”! Nauczyciel na biologii pyta Jasia: – Jak dzielimy żółwie? – Na morskie, lądowe i ninja. Jasiu wchodzi do sklepu z lodem. Sprzedawca mówi do niego: – Chłopczyku, czy ty nie widzisz znaku?! W sklepie nie wolno jeść lodów. – Widzę, tylko że na znaku są przekreślone lody czekoladowe, a ja mam waniliowe. Nauczyciel narysował na tablicy wzór chemiczny i otworzył dziennik: – Jasiu, co to za wzór? – To jest… No, mam to na końcu języka… – Dziecko, wypluj to szybko! – mówi nauczyciel. – To kwas solny! Nauczycielka mówi do dzieci: - Dzieci, napiszcie wypracowanie, które miało by się kończyć zdaniem "Matka jest tylko jedna". Wszystkie dzieci napisały. Przyszła kolej na Jasia. Jasiu mówi: - W domu balanga, wódka leje się litrami, a goście rzygają na dywan. Wreszcie gdy się wódka skończyła, mama do mnie: - Jasiu, idź do lodówki po dwie wódki. - Idę do kuchni, otwieram lodówkę i drę się z kuchni: - MATKA JEST TYLKO JEDNA!!! Nauczycielka na zastępstwie w 2 klasie. Zadaje pytanie: – Kogo macie najstarszego w rodzinie? Zgłasza się Ela: – Ja mam babcię! Zgłasza się Kacper: – A ja mam babcię i dziadka! Zgłasza się Jasiu: – Ja mam pra-pra-pra-prababcię! – O Jasiu, ty chyba kłamiesz… – odpowiedziała nauczycielka. – Ale dla-dla-dla-dlaczego? Nauczycielka spotyka swojego byłego ucznia, Jasia, i pyta: – Co porabiasz, Jasiu? – Wykładam chemię. – Niemożliwe. Gdzie? – W Biedronce. – Powiedz, Jasiu, z czego zrobiona jest twoja kurtka? – Z wełny. – Znakomicie. Powiedz więc teraz, jakiemu zwierzęciu zawdzięczasz swoją kurtkę? – Tacie. Rok 2020, lekcja historii w szkole podstawowej na wschodnich krańcach Polski. Pani zadaje pytanie: – Powiedzcie mi dzieci, co ważnego wydarzyło się w Związku Radzieckim 26 IV 1986? W klasie nikt nie wie oprócz Jasia. – No powiedz, Jasiu. – Wybuchła elektrownia atomowa w Czarnobylu. – Bardzo dobrze – powiedziała pani. – A powiedz, czy były jakieś skutki uboczne i następstwa tego wybuchu? – Nie proszę pani, żadnych następstw i skutków ubocznych nie było. – Bardzo dobrze – powiedziała pani i pogłaskała Jasia po środkowej główce. Jaś i Małgosia[edytuj • edytuj kod] Idą Jaś i Małgosia przez lasek. Jaś jest ubrany w spodenki, a Małgosia w sukienkę. Nagle Jaś mówi do Małgosi: – Małgosiu, zobacz, kamyk! Podnieś go! Małgosia schyla się po kamyk, a Jasiu: – Widziałem, widziałem, majteczki w kropeczki! Małgosia szybko pobiegła do domu i opowiedziała to babci. Babcia powiedziała: – W takim razie jutro włóż majteczki w paseczki! Następnego dnia idą Jaś i Małgosia przez lasek. Jaś jest ubrany w spodenki, a Małgosia w sukienkę. Nagle Jaś mówi do Małgosi: – Popatrz jakie wielkie drzewo! Wejdź na nie! Małgosia wchodzi na drzewo, a Jasiu mówi: – Widziałem, widziałem, majteczki w paseczki! Małgosia szybko pobiegła do domu i opowiedziała to babci. Babcia powiedziała: – W takim razie jutro w ogóle nie zakładaj majtek. Kolejnego dnia idą Jaś i Małgosia przez lasek. Jaś jest ubrany w spodenki, a Małgosia w sukienkę. Nagle Jaś mówi do Małgosi: – Zobacz! 5 złotych! Podnieś je! Małgosia podnosi 5 złotych, a Jasiu: – Widziałem… widziałem… majteczki z przedziałkiem! Jaś do nieprzytomności zakochany jest w Małgosi: – Małgosiu, co powinienem ci dać, żeby móc cię pocałować? – pyta. – Narkozę… Wulgarne[edytuj • edytuj kod] Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznane za wulgarne!Jeżeli nie jesteś pełnoletni lub Cię to razi – zajmij się czymś typowym dla nastolatków, np. oglądaniem stron z gołymi babami! Jasio jedzie pociągiem i przeklina: – Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać. Nagle podchodzi konduktor: – Jasiu, jeżeli jeszcze raz przeklniesz, to wyrzucę twój plecak za okno. – Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać. – Sam tego chciałeś. – konduktor wyrzucił plecak. – Ale z pana chuj, to nie plecak mój! Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać. – Jasiu, jeżeli jeszcze raz przeklniesz, to wyrzucę cię za okno. – Kurwa mać, kurwa mać, kurwa mać. Konduktor wyrzucił Jasia przez okno, a Jasiu: – Ale z pana chuj, to przystanek mój! Jasio na lekcji namalował muchę na ławce. Przechodząca nauczycielka myślała, że jest ona prawdziwa i uderzyła w ławkę, aby ją zabić. Pani złamała rękę i powiedziała do Jasia: – Jutro przyjdziesz z ojcem do szkoły! Na drugi dzień Jasio przychodzi do szkoły z tatą. Nauczycielka mówi: – No, proszę pana, bo jest taka sytuacja, że pana syn wczoraj namalował na ławce muchę, ja myślałam, że ona jest prawdziwa i chciałam ją zabić. Niech pan zobaczy co się stało, no niestety złamałam rękę. Ojciec Jasia odpowiada: – Eh, to jeszcze nic! W zeszłym tygodniu Jasio namalował na drzwiach gołą babę i mój brat się na to nabrał! – I co? – pyta nauczycielka. – I przez 3 dni wyciągał drzazgi z chuja! Jasio wrócił ze szkoły i ojciec pyta go jak poszło: – Z matematyki dostałem piątkę i raz w mordę. – A za co? – Pani pyta, ile to jest 6 razy 4. No to powiedziałem, że 24. I dostałem piątkę. A później mnie zapytała, ile to jest 4 razy 6? – Przecież to jeden chuj – mówi ojciec. – No właśnie, tak samo jej powiedziałem! – Jasiu, do tablicy! – Spierdalaj! – Co powiedziałeś? – Spierdalaj! – Do dyrektora! – Nie pójdę do niego, bo mu śmierdzą nogi. – Ach, ty gówniarzu! Wzięła go za fraki i prowadzi do gabinetu dyrektora: – Panie dyrektorze, ten gówniarz mówi do mnie żebym spierdalała, a o panu, że śmierdzą panu nogi! – Ach, ty szczeniaku! – krzyczy dyrektor mocno wkurzony. – Dawaj numer do ojca! – Nie dam. – Dawaj! Wreszcie udało się dyrektorowi wyszarpać numer do ojca i dzwoni… Odzywa się automatyczna sekretarka: – Tu gabinet pana ministra. Prosimy zostawić wiadomość. Nauczycielka przestraszona patrzy na dyrektora, on na nią, wreszcie nauczycielka pyta: – No i co robimy, panie dyrektorze? – Ja idę umyć nogi, a pani niech spierdala… Jasiu pyta się taty: – Tato! Czym się rożni teoria od praktyki? – Jasiu, zaraz ci to wytłumaczę. Spytaj się mamy, czy dałaby Murzynowi za 2000$. Jasiu podchodzi do mamy i pyta się: – Mamo, dałabyś Murzynowi za 2000$? – No wiesz synku… Meble by się przydały, a pensja mała… Dałabym ten jeden raz. Jasiu idzie do taty mówi, że mama dałaby. – Jasiu, teraz idź do siostry i spytaj się o to samo. Jasiu podchodzi do siostry i pyta się. – Siostra, dałabyś Murzynowi za 2000$? – Pewnie, że tak. Miałabym na kosmetyki, imprezy i ciuchy. Jasiu idzie do taty i mówi, że siostra też by dała. – Teraz Jasiu, idź do dziadka i spytaj się o to samo. Jasio idzie i pyta się: – Dziadku, dałbyś Murzynowi za 2000$? – Dałbym, bo wiesz emerytura mała, a na starość coś bym sobie kupił. Jasio poszedł i powiedział, że dziadek by dał. Tata mówi: – Widzisz synku, w teorii mamy 6000$ w kieszeni, a w praktyce dwie kurwy i pedała w rodzinie. Jaś wpada spóźniony do szkoły. Na schodach stoi dyrektor i woła: – Dziesięć minut spóźnienia! – Kurwa, ja też! – stwierdza Jasio ze zrozumieniem. Pani przychodzi do klasy i pyta się dzieci: – Jak wy, drogie dzieci wyobrażacie sobie św. Mikołaja? Więc pierwsza zgłasza się Kasia i mówi: – Będzie mróz, będzie ciemno, będzie śnieg padał, a z nieba będą leciały laleczki, piórniczki, wózeczki itp… Drugi zgłasza się Wojtuś: – Będzie mróz, będzie ciemno, będzie śnieg padał, a z nieba będą leciały kiełbaski, wołowinki, itp… A Jasiu siedzi tak na samym końcu, więc pani pyta się go, jak on sobie to wyobraża. Na co Jasiu: – Będzie mróz, będzie ciemno, będzie śnieg padał, a na niebie wielka dupa… – Jasiu, jak ty możesz tak mówić?! – Bo tata powiedział, że na Mikołaja dostanę gówno. Pani pyta się dzieci w szkole: – Aniu, jak robi kot? – Miau. – Bardzo dobrze – odpowiada pani. – Andrzej, jak robi krowa? – Muuu… – Dobrze! Jasiu, jak robi pies? – Na ziemię skurwysynu, łapy na maskę i szeroko nogi! Przedszkole. Jasiu zaczyna zwalać z półki wszystkie zabawki. Pani się go pyta: – Co robisz Jasiu? – Bawię się. – W co? – W „kurwa mać, gdzie są kluczyki od samochodu”. Jasiu wraca do domu cały podrapany i posiniaczony. Mama go pyta: – Matko Boska, Jasiu, coś ty zrobił?! – Przewróciłem się na schodach. – Przecież mieszkamy na parterze! Jasio nieco zbity z tropu, próbuje innej wymówki: – Yyyy… No tak, ale to jak graliśmy w piłkę z chłopakami, to upadłem i się zobijałem. – Ale przecież na boisku jest trawa! – odpowiada z kolei tata. W końcu wściekły Jasiu odpowiada: – Kot jest mój! I będę go pierdolił czy się wam to podoba, czy nie! W pewnej szkole uczył się Jasiu, który bardzo często przeklinał. Pewnego dnia do szkoły przyjechała komisja i postanowiła przeprowadzić lekcje z klasą Jasia. Kobieta z komisji pyta się: – Dzieci powiedzcie jakieś słowo na „k”. Nikt nie zgłasza się poza Jasiem. Gdy babka z komisji wybrała go do odpowiedzi, wychowawczyni klasy zaczęła się denerwować. Jasiu odpowiada: – Kamień. Wychowawczyni ulżyło. Wtem Jasiu dodał: – Ale taaaki kurwa wielki…
Dowcip #5439 dodany o 11:54 w kategorii o jasiu Pani poleciła dzieciom napisać wypracowanie na temat "Matka jest tylko jedna". Następnego dnia pani pyta dzieci: - Aniu?? - Najbardziej kochamy nasza mamę, bo Matka jest tylko jedna.. - Bardzo ładnie.. W końcu przyszła kolej na Jasia, więc czyta: - "Wieczorem, gdy ojciec z matką do stołu zasiedli, krzyknęli na Małgosię by z lodówki przyniosła trzy flaszki wyborowej." Małgosia poszła do lodówki i krzyknęła: - "Matka! Jest tylko jedna!" Ocena: 1 / 0
matka jest tylko jedna dowcip