Papież Franciszek udzielił wywiadu włoskiemu "Corriere della Sera", w którym mówił m.in. o chęci spotkania z Władimirem Putinem w Moskwie oraz braku planu wyjazdu do Kijowa, o tym, że Rosja mogła poczuć się sprowokowana "szczekaniem NATO pod jej drzwiami", a także o tym, że nie potrafi jednoznacznie określić, czy przekazywanie broni Ukraińcom jest dobre czy złe.
Patriarchat Moskiewski krytykuje papieża po wywiadzie dla "Corriere della Sera" Ze zdecydowaną krytyką sposobu, w jaki Ojciec Święty zrelacjonował swoją rozmowę zdalną z patriarchą Cyrylem, która odbyła się 16 marca br., wystąpił Wydział Zewnętrznych Kontaktów Kościelnych Patriarchatu Moskiewskiego.
Dziennikowi "Corriere della Sera" opowiedział, że widział papieża odprawiającego egzorcyzmy. W opublikowanym w poniedziałek pierwszym wywiadzie, jakiego udzielił były papieski kamerdyner, który w Watykanie pracował od czasów Piusa XII, wyjaśnił, że do prywatnego apartamentu Jana Pawła II został wezwany dwa dni po jego wyborze, w
Papież #Franciszek powiedział w głośnym już wywiadzie dla „Corriere della Sera”, że być może Putina „sprowokowało szczekanie NATO pod drzwiami Rosji”. 1/x Translate Tweet 12:29 PM · May 3, 2022
9 stycznia Watykan poinformował, że wymiar sprawiedliwości Stolicy Apostolskiej wszczyna postępowanie w sprawie Emanueli Orlandi. Jej brat Pietro Orlandi od prawie 40 lat walczy o ujawnienie
Duchowny przyznał podczas wywiadu dla "Corriere della Sera", że Putin mógł zostać sprowokowany "szczekaniem NATO pod drzwiami Rosji". Dosadna reakcja Ukrainy na ostatnią wypowiedź papieża
AuOh. Strona główna Kraj 2022-05-03 21:10 aktualizacja: 2022-05-04, 09:49 Papież Franciszek, Fot. PAP/DPA/Stefano Spaziani Tego rodzaju słowa są jakimś usprawiedliwieniem Putina i to się nie godzi głowie Kościoła - powiedział minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek odnosząc się do wywiadu papieża Franciszka dla włoskiego dziennika "Corriere della Sera". W opublikowanym we wtorek wywiadzie, papież Franciszek powiedział, że jest gotów spotkać się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w Moskwie. Według Franciszka, jednym z możliwych powodów rosyjskiej napaści na Ukrainę i postawy Putina mogło być "szczekanie pod drzwiami Rosji przez NATO". "To złość; nie wiem, czy została sprowokowana, ale może tak ułatwiona" - dodał papież. Pytany w TVP Info o tę wypowiedź papieża minister Czarnek powiedział, że "pewnie wielu z nas łapie się za głowę słuchając tego, co papież powiedział". "To nie była luźna wypowiedź, jakaś spontaniczna, bez kartki, po prostu z głowy, gdzieś na jakimś przemówieniu, co jeszcze jakoś można byłoby usprawiedliwiać, choć i to nie dałoby się zrobić" - ocenił. "Kiedy udzielam jakichkolwiek wywiadów, jako minister edukacji i nauki, to zawsze je autoryzuję. (…) Jestem przekonany, że wywiad w "Corriere della Sera" został zautoryzowany przez otoczenie papieża, przez służby medialne papieża, i jeśli te służby puściły te słowa o "szczekaniu u drzwi Rosji przez NATO", czyli przez wschodnią flankę, czyli również przez Polskę, to papież po prostu chciał to powiedzieć" - powiedział Czarnek. Jego zdaniem, papież "tym samym obraził nas, Polaków" "Musimy mówić wprost, to jest obraza dla nas Polaków, dla naszych uczuć, również religijnych, bo to jest papież naszego Kościoła, do którego należymy" - podkreślił. "Ale chcę powiedzieć jednoznacznie, papież to nie jest Kościół w Polsce. Kościół w Polsce zachowuje się absolutnie jednoznacznie, stojąc na fundamencie Ewangelii, na fundamencie pokoju, broniąc pokoju, udzielając pomocy uchodźcom - my wszyscy to robimy. Kościół w Polsce zawsze stoi w obronie tych, którzy są atakowani i w żaden sposób nie usprawiedliwia tych, którzy są po prostu bandytami" - mówił Czarnek. Jego zdaniem, "tego rodzaju słowa (z wywiadu dla włoskiego dziennika - PAP) są jakimś usprawiedliwieniem Putina i to się po prostu nie godzi głowie Kościoła". (PAP) autor: Marcin Jabłoński kw/ Wszelkie materiały (w szczególności depesze agencyjne, zdjęcia, grafiki, filmy) zamieszczone w niniejszym Portalu chronione są przepisami ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych oraz ustawy z dnia 27 lipca 2001 r. o ochronie baz danych. Materiały te mogą być wykorzystywane wyłącznie na postawie stosownych umów licencyjnych. Jakiekolwiek ich wykorzystywanie przez użytkowników Portalu, poza przewidzianymi przez przepisy prawa wyjątkami, w szczególności dozwolonym użytkiem osobistym, bez ważnej umowy licencyjnej jest zabronione.
Spotkanie obu przywódców miało miejsce w 2019 roku (fot. Vatican News) Wywiad udostępniony na stronie Corriere della Sera we wtorek 3 maja, został przeprowadzony w formie „amerykańskiej”. Oznacza to, że dziennikarze szeroko opisują okoliczności spotkania z głową Kościoła i raczej referują jego poglądy niż zadają konkretne – nie daj Boże niewygodne – pytania. Rozmowa zaczyna się od informacji na temat stanu zdrowia Jego Świętobliwości. Papież ma dziś przejść operację kolana, obecnie ból przeszkadza mu w prowadzeniu audiencji i spotkaniach z wiernymi. Jak przyznaje duchowny, jego noga obecnie jest w takim stanie, że ten właściwie nie może chodzić. Następnie rozmowa przechodzi na temat Ukrainy. Papież przyznaje, że wytrwale pracuje wraz z z Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej Pietro Parolinem, aby doprowadzić do zawieszenia broni. Obaj próbowali załatwić papieżowi wywiad do Moskwy, ale odpowiedź ze strony Kremla nie nadeszła do dziś. To właśnie w tym miejscu wywiadu padają najbardziej skandaliczne słowa. Papież obawia się, że Putin nie zamierza się zatrzymać, ale stara się zrozumieć co leży u podstaw jego motywacji. Być może – kombinuje Franciszek – Rosjan sprowokowało „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji” (dosłownie: „l’abbaiare della Nato alla porta della Russia). Dalej bezradność papieża jest jeszcze większa. Pytany o to, czy Ukraińcom należy przekazywać broń odpowiada wprost, że „Nie wie, jak odpowiedzieć, jest za daleko”. Dodaje do tego, że jeśli broń zostanie komuś sprzedana, to w końcu zostanie też użyta. Skandalem dla Ojca Świętego jest sam rynek sprzedaży broni i mniejsze znaczenie ma dla niego to, w jakie ręce ostatecznie ona trafia. Wobec wizyty w Kijowie Franciszek jest sceptyczny. Odpowiada, że do Ukrainy pojechali już inni wysocy duchowni (wymienia tu swojego jałmużnika kard. Konrada Krajewskiego). Sam twierdzi, że „w pierwszej kolejności powinien jechać do Moskwy i spotkać się z Putinem”. Gdyby tylko ten, chciał mu w ogóle otworzyć drzwi… Franciszek. Stosunek do patriarchy Cyryla Dziennikarz zapytał, czy tym który doprowadzi do spotkania Franciszka z Putinem, może być patriarcha Cyryl. Papież stanowczo zaprzeczył. Powiedział, że od wybuchu konfliktu rozmawiał z Cyrylem 40 minut, z czego przez pierwsze 20 ten czytał mu uzasadnienia dla wojny. Kończąc temat wojny Franciszek odniósł się do swojego spotkania z Victorem Orbanem. Węgierski przywódca zapewnił go, że wojna zakończy się 9 maja. Taką nadzieję ma też papież Franciszek. Zgadujemy, że serwilizm Franciszka wobec Rosji bierze się z jego południowoamerykańskiego pochodzenia. Dla większości mieszkańców tego kontynentu za zło całego świata odpowiedzialna jest Ameryka, dla której Rosja stanowiła niegdyś odległą i niegroźną alternatywę. Przykrym jednak jest, że wybijając się na polityka tej rangi Bergoglio nie potrafił zostawić dawnych poglądów i uprzedzeń w Argentynie i zabrał je ze sobą do Rzymu. Zobacz też: Franciszek. Dlaczego nie potępia wojny na Ukrainie?Bayraktar. Turecki dron strzeże ukraińskiego nieba To_tylko RedaktorKonto należące do redakcji TrueStory. Czasem wykorzystywane do puszczania niepodpisanych wiadomości od czytelników.
Ambasador Rosji przy Stolicy Apostolskiej skomentował głośny wywiad papieża Franciszka, który ukazał się na łamach „Corriere della Sera”. Włoski dziennik nazywa jego słowa „wręcz czułymi”. We wtorek we włoskim dzienniku „Corriere della Sera” ukazał się głośny wywiad z papieżem. Franciszek stwierdził w nim między innymi, że „szczekanie NATO pod drzwiami Rosji” mogło skłonić Władimira Putina do inwazji na Ukrainę. Franciszek nie oceniał jednoznacznie dostarczania broni Ukrainie. Mówił o wyścigu zbrojeń i konflikcie jako okazji do „testowania broni”. – Rosjanie wiedzą już, że czołgi są mało przydatne i myślą o innych rzeczach. Dlatego właśnie toczą się wojny: aby przetestować wyprodukowaną broń – stwierdził Franciszek. Papież oznajmił też, że nie ma obecnie potrzeby, by sam jechał do Kijowa. – Muszę najpierw pojechać do Moskwy, muszę najpierw spotkać się z Putinem. Gdyby tylko Putin zechciał otworzyć drzwi... – powiedział. Ambasador Rosji reaguje na wywiad papieża Franciszka Wywiad ściągnął na Franciszka lawinę krytyki. Jedną z nielicznych pozytywnych reakcji jest wypowiedź ambasadora Rosji przy Stolicy Apostolskiej dla prokremlowskiej agencji RIA Nowosti, którą cytuje "Corriere della Sera". – W każdych okolicznościach międzynarodowych dialog z papieżem jest ważny dla Moskwy. A papież jest zawsze mile widzianym, pożądanym rozmówcą – stwierdził Aleksander Awdiejew. Włoski dziennik ocenił, że słowa dyplomaty są "wręcz czułe". Ukraiński dyplomata: Putin jest głuchy Z kolei ambasador Ukrainy w Watykanie Andrij Jurasz skrytykował wypowiedź Franciszka. „Znaczące przesłanie Ojca Świętego skierowane do Rosji. Papież Franciszek prosił o bezpośrednie spotkanie z prezydentem Rosji w celu powstrzymania wojny: jednak Putin jest GŁUCHY nie tylko na tę szlachetną prośbę Papieża, ale nawet na głos własnego sumienia: przepraszam, że wspomniałem o czymś, co nie istnieje” – napisał na Twitterze ukraiński dyplomata. Czytaj też:Papież Franciszek dołączył do grona ludzi zbędnych Źródło: Corierre della Sera/
Wywiad, który przeprowadziła z Ojcem Świętym Fiorenza Sarzanini dla „Corriere della Sera”, wzbudził falę emocji. Krytyków papieża Franciszka utwierdził w przekonaniu o słabości tego pontyfikatu, a większość sympatyków rozczarował. Sam dałem się ponieść tym emocjom, publikując dwa krótkie wpisy na FB, w tym jeden z nich na portalu Klubów „Tygodnika Powszechnego”. Pojawiła się pod nimi mała dyskusja, także tych rozczarowanych wypowiedzią Franciszka. Wiele polemik przetoczyło się przez media. Na FB bardzo krytyczne wpisy zamieścił red. Tomasz Terlikowski. Zebrały one setki pozytywnych reakcji. W dużej części podzielam akurat w tym wypadku jego zdanie; trzeba jednak pamiętać, że Terlikowski należy do konsekwentnych krytyków tego pontyfikatu. Przynajmniej w kilku jego aspektach. Ciekawy był dialog Tomasza Terlikowskiego z ks. prof. Alfredem Wierzbickim w „Faktach po Faktach” TVN 24 ( W tej polemice podjęta przez prof. Wierzbickiego krytyczna próba obrony papieża Franciszka chyba jednak nie była w stanie sprostać celnym ripostom Terlikowskiego. Równie interesującą analizę papieskiego wywiadu dał o. Paweł Gużyński OP, w swych bardzo podobnych do siebie wypowiedziach dla stacji TVN oraz na łamach portalu Onet. W odniesieniu do wywiadu dla „Corriere della Sera” i postawy Franciszka wobec wojny w Ukrainie przewidujące okazały się myśli zawarte w tekście prof. Pawła Stachowiaka, zatytułowanym „Franciszek i Ukraina”, opublikowane jeszcze w marcu na stronie „ Interesującą analizę dał również Edward Augustyn, w opublikowanym na łamach „Tygodnika Powszechnego” artykule pod znaczącym tytułem „Omylny”. W dalszej części artykułu oprę się na wyżej wymienionych tekstach i wypowiedziach, przede wszystkim jednak na angielskiej wersji streszczenia wywiadu papieża Franciszka, autorstwa Luciano Fontana, zamieszczonym na stronie internetowej „Corriere della Sera” (1). Wielu słowa wypowiedziane przez Franciszka na temat sprowokowania Rosji przez NATO zabolały. Także przewijający się w słowach papieża pewien symetryzm – a przynajmniej można odnieść takie wrażenie – w ocenie działań Rosji i Zachodu. Stwierdzę zaraz na początku: nie podzielam tego poglądu papieża. Żadnej równowagi działań akurat w tym konkretnym wypadku nie ma. Rosja jest agresorem, Putin ludobójcą godnym sądu, kary, zadośćuczynienia, a potem dopiero przebaczania. I tego przebaczenia mogą w swej wolnej woli udzielić jedynie ci, którzy przede wszystkim doświadczyli cierpienia i śmierci bliskich. Tylko oni mają moralne do tego prawo. Przeciw rosyjskiej agresji w Ukrainie świadczą tysiące zamordowanych, zgwałcone kobiety, torturowani mężczyźni, przyglądające się temu bestialstwu dzieci. Wszyscy świadkowie skazani są na traumę, która będzie im towarzyszyć już do końca życia. Zachód natomiast tym razem stanął po jasnej stronie mocy, wysyłając na Ukrainę zarówno broń, jak i pomoc humanitarną. Myślę, że słowa Franciszka boleśnie odczuło dziesiątki tysięcy Polaków, zaangażowanych w pomoc uchodźcom z Ukrainy, przyjmując ich w domu, poświęcając swój czas na szlachetny wolontariat czy regularnie wpłacając ofiary na organizacje pomocowe. Chociaż te słowa nie były skierowane do nich, to jednak jakoś tam rykoszetem w sercu ukłuły. Mam okazję podróżować po naszym kraju, widzę więc jak to pospolite ruszenie dobra wygląda. Wystarczy przypomnieć sobie dworce kolejowe, pełne wolontariuszy udzielających pomocy potrzebującym. Cieszy zwłaszcza zaangażowanie w niesieniu dobra studentów i uczniów; młodzież mamy zaiste wspaniałą. Fakt, że w Polsce nie ma obozów dla uchodźców z Ukrainy, o czymś przecież świadczy. I napiszę to jasno. Skuteczność pomocy to nie w pierwszym rzędzie zasługa chełpiącej się władzy państwowej, która reaguje często z opóźnieniem i w sposób minimalny; choć zmiany w prawodawstwie zrównujące czasowo pod wieloma względami uchodźców z Ukrainy z obywatelami Rzeczypospolitej cieszą. Ale sukces pomocy humanitarnej w Polsce to przede wszystkim zasługa społeczeństwa obywatelskiego, w drugiej kolejności samorządów. Społeczeństwa potrafiącego się jednoczyć w ważnej sprawie ponad podziałami; często obok siebie pracują niedawne uczestniczki i uczestnicy Strajku Kobiet ze zwolenniczkami i zwolennikami całkowitego zakazu aborcji. O tej łasce wylania się dobra w Polsce Ojciec Święty doskonale wie, dawał temu wyraz już kilka razy. Franciszek jest konsekwentnym pacyfistą. Zgadzam się z nim, że każda wojna jest złem, niesie ze sobą śmierć, cierpienie i traumę. W okopach nie ma bohaterów – jak trąbi to propaganda – są tylko ludzie, którym udało się przeżyć. Ale chrześcijaństwo zna, przynajmniej od czasów Tomasza z Akwinu, koncepcję wojen sprawiedliwych. U początku XV stulecia została ona rozwinięta przez Pawła Włodkowica, profesora i rektora Akademii w Krakowie. Społeczeństwa mają prawo stanąć w obronie zagrożonej wolności, niepodległości i suwerenności. Obrona ojczyzny nie jest tym samym, co agresja na sąsiada. Pierwsza jest wyrazem wyższej konieczności, w obronie której można stanąć niekoniecznie z bronią w ręku, lecz także niosąc pomoc rannym, pozbawionym domów, jedzenia czy przelęknionym. Druga niedającym się niczym usprawiedliwić aktem przemocy, któremu towarzyszą nierzadko zbrodnie i gwałty. I Ukraińcy mają pełne prawo stanąć w obronie swej ojczyzny z bronią w ręku, czego konsekwencją może być pozbawienie w walce życia napastnika. Musimy zrozumieć jednak, że obecny papież nie jest Europejczykiem. Był to pewnie jeden z powodów jego obrania przez kardynalskie konklawe na Stolicę Piotrową. Dzięki temu jest szansa na otwarcie nowych, nieeuropejskich czy euroatlantyckich, perspektyw. Analogicznie zresztą pontyfikat Jana Pawła II otwierał starą Europę na nieco odmienne doświadczenia wschodniej części kontynentu. Tego obszaru, który prof. Jerzy Kłoczowski w swej świetnej książce nazwał „młodszą Europą”. Franciszkowi nie jest więc bliska globalna oś rywalizacji Zachód – Wschód, lecz Północ – Południe. W tej perspektywie zarówno państwa zachodniej Europy jak i Stany Zjednoczone będą się jawiły jako ekspansjonistyczne, które nie zaniechały dążeń do postkolonialnej dominacji i eksploatacji. Franciszek, podobnie zresztą jak kiedyś Jan Paweł II, nie jest zbytnim entuzjastą wartości liberalnych – rozumianych zarówno w perspektywie ekonomicznej, jak i społecznej oraz indywidualnej – na których opiera się cywilizacja euroatlantycka. Dostrzega, że to, co jest źródłem naszego bogactwa, na znacznych obszarach świata może powiększać obszary biedy i zniewolenia. Obecny papież pochodzi z Ameryki Łacińskiej, gdzie powyższa kontestacja aż nazbyt często znajduje swe potwierdzenie. W tym regionie świata Stany Zjednoczone wcale niekoniecznie jawią się jako obrońca wolności i demokratycznych wartości. W drugiej połowie XX wieku Ameryka Łacińska zbyt często była polem zastępczej rywalizacji między dwoma globalnymi graczami: USA i ZSRR. Nie bez powodu Franciszek jest nazywany „papieżem slumsów”. Podział świata na bogatą Północ i ubogie (wyzyskiwane) Południe leży u podstaw mojego ulubionego jego tekstu, czyli „Adhortacji apostolskiej Evangelii Gaudium. O głoszeniu Ewangelii we współczesnym świecie”. Na najwyższe uznanie zasługuje postawa Franciszka wobec uchodźców na Lesbos i Lampedusie, jego zaangażowanie w niesienie im pomocy i postawę miłosierdzia wobec nich. Nie bez powodu wspomnianą adhortacją zachwycali się alterglobaliści, doszukujący się duchowej wspólnoty między przywódcą religijnym z Watykanu a radykalizmem Naomi Klein. W powszechnej świadomości utarła się opinia o reformatorskich dążeniach odnowy Kościoła katolickiego, które przyświecają temu pontyfikatowi. Tak, jest wiele w tym prawdy, ale tylko po części. Papież rzeczywiście dążył – przynajmniej do tej pory – do zwiększenia pozycji świeckich w Kościele, w tym kobiet. Pewną furtką, która może – ale nie musi – doprowadzić do reformy stanu duchownego, jest możliwość wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn. Być może pójdzie za tym diakonat kobiet, ale to już wcale takie pewne nie jest. Dużą zmianą może okazać się także otwarcie drogi do przyjmowania Najświętszego Sakramentu przez rozwiedzionych katolików, aktywnych seksualnie w drugich związkach małżeńskich. Jak na razie ta droga dopuszczenia do pełnego uczestnictwa w Eucharystii jest jednak sabotowana przez wiele Episkopatów, w tym niestety przez polski. Nadzieję na zmianę anachronicznej katolickiej etyki seksualnej w aspekcie antykoncepcji zapobiegawczej może budzić też decyzja Franciszka o odtajnieniu (po zwyczajowych 50. latach) dokumentów dotyczących okoliczności powstania encykliki „Humanae vitae” Pawła VI. Papież robi też gesty w rodzaju umywania nóg kobietom w obrzędzie wielkoczwartkowym. Za porównywalny znak można uznać przychylne słowa wypowiadane wobec przedstawicieli społeczności LGBTQ+; nadal jednak przejawia się on w podkreślaniu szacunku dla osób, a nie w akceptacji tej formy aktywności seksualnej. W gruncie rzeczy wspomniane gesty nie wychodzą jednak poza postawę, którą wobec kobiet czy osób niebinarnych reprezentowali Jan Paweł II czy Benedykt XVI. Do kościelnej rewolucji, którą postuluje niemiecka droga synodalna, jest jeszcze od nich bardzo daleko. Franciszek nie jest tradycjonalistą, ale nie jest też entuzjastą liberalnego stylu życia społeczeństw zachodnich. Wręcz przeciwnie, widzi w nim zagrożenie całkowitą laicyzacją, konsumpcjonizm, dewastację środowiska naturalnego, a w stosunku do biednego Południa nową formę postkolonialnego wyzysku. Nie odbiega więc zbytnio od poglądów Jana Pawła II i w tym względzie. Obaj zresztą papieże diagnozując – często trafnie – błędy cywilizacji zachodniej, zdają się nie dostrzegać faktu, że zbytni konserwatyzm Kościoła w dziedzinie kulturowo – obyczajowej przyczynia się do pogłębiania wspomnianych procesów laicyzacyjnych. Zwłaszcza, że – jak dowodzą obecne skandale – dokonany przez Jana Pawła II podział na „cywilizację życia” i „cywilizację śmierci” okazał się nieprawdziwy. Posoborowy przewrót antropologiczny w Kościele po prostu się nie dokonał. Trzech ostatnich papieży nie sposób nazwać tradycjonalistami, ale konserwatystami już tak. A konserwatyzm charakteryzuje się ewolucyjnymi zmianami tam, gdzie to konieczne. O żadnej radykalnej reformie w Kościele i jego nauczaniu, która uwzględniłaby – choć w części – tempo zmian społeczno-kulturowych nie ma raczej mowy. Wielu z nas pamięta, z jakim entuzjazmem był przyjmowany początek pontyfikatu Jana Pawła II na zachodzie Europy. Ale, w miarę upływu lat, nadzieje te opadały. My Polacy, ze zrozumiałych względów, zdawaliśmy się tego nie zauważać. Podobnie może być i z Franciszkiem. Obecny papież dojrzewał w środowisku umiarkowanych peronistów. Dlatego nie powinna nas dziwić w jego poglądach dość szczególna mieszanka wrażliwości społecznej z przywiązaniem do tradycyjnych wartości. Argentyna pozostała w sercu Franciszka jak Polska w sercu Jana Pawła II. A że doświadczenia te nie pasują do zlaicyzowanych społeczeństw Zachodu? To już problem odrębny. Musimy zrozumieć, że dla papieża slumsów ważniejsze jest zapewnienie podstawowych potrzeb człowieka – zgłodniałych nakarmić, nagich przyodziać, bezdomnym dać schronienie – niż walka o kolejne prawa grup mniejszościowych, które zaprzątają głowę aktywistom europejskim. Dobrze byłoby, żeby zarówno Franciszek jak i wspomniani aktywiści, zdali sobie sprawę, że oba dążenia są istotne. Z przytoczonych powyżej kontestacji wyciągnę również wniosek, że Kościół katolicki nadal dobrze się czuje w sojuszu z systemem umiarkowanego, populistycznego autorytaryzmu. Odnoszę niekiedy nawet wrażenie, że lepiej niż w liberalnej demokracji. Dlatego nie powinno dziwić aż tak bardzo powoływanie się w wywiadzie na zapewnienia Victora Orbána. Dziś już zresztą wiemy, jak bardzo papież się zawiódł, ufając słowom węgierskiego premiera. Franciszek, podobnie jak poprzedni papieże, jest zaniepokojony wspomnianymi przeze mnie procesami laicyzacji społeczeństw wysokorozwiniętych. Dlatego z pewnym podziwem spogląda na sukcesy prawosławia w Rosji, odradzanie się tam wiary i tradycji. Nie bardzo przy tym – moim zdaniem – rozumie uwarunkowania polityczne i kulturowe procesu odbudowywania sojuszu ołtarza z tronem i restauracji wielkorosyjskiej megalomanii. Nie pochodzi po prostu z Europy Środkowej czy Wschodniej. Co prawda wywiad dla „Corriere della Sera” wskazuje, że względy papieża dla patriarchy Cyryla zdają się być mniejsze niż przed inwazją Rosji na Ukrainę, ale z chęci odwiedzenia Rosji nadal nie rezygnuje. I zdaje się nie rozumieć, że jego słowa i gesty mogą zostać wykorzystanie przez putinowską propagandę. A on sam naraża się – niesłuszne przecież – na określenie bycia papieżem moskiewskiego satrapy. I niewiele pomaga fakt, że obaj jego poprzednicy marzyli o tym, żeby udać się w pielgrzymkę do Rosji i dopełnić proces pojednania katolicyzmu z prawosławiem. Zbyt wielką wagę przywiązywali zresztą chyba oni do znaczenia Patriarchatu Moskiewskiego, podtrzymując tym samym nie dający się obronić historycznymi argumentami mit „trzeciego Rzymu”. Ten sam błąd popełnia Franciszek, deprecjonując przy tym – mam nadzieję, że mimowolnie – znaczenie autokefalicznej od 2018 r. Prawosławnej Cerkwi Ukrainy, która w wyniku wojny może znacząco powiększyć grono swoich członków. Nie wspominam już o rozczarowaniu wiernych Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego, będącego przecież w unii z Rzymem. Pasterz winien pamiętać o swojej owczarni, zwłaszcza w czasie trudnym. A tej troski niestety w słowach Franciszka o chęci wcześniejszego odwiedzenia Moskwy przed Kijowem nie usłyszałem. Przypisy (1) Zob. T. Figura, „O. Paweł Gużyński: Franciszek nie chce być papieżem NATO” ( P. Stachowiak, „Franciszek i Ukraina” ( E. Augustyn, „Omylny”, „Tygodnik Powszechny” nr 20 (3801); L. Fontana, „Pope Francis: ” ( (2) J. Kłoczowski, „Młodsza Europa. Europa Środkowo-Wschodnia w kręgu cywilizacji chrześcijańskiej średniowiecza”, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1998.
Słowa papieża Franciszka o tym, że to być może działania NATO mogły sprowokować Rosję do wywołania wojny w Ukrainie, komentował w TVN24 ojciec Paweł Gużyński, dominikanin. Stwierdził, że "papież chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, że po drugiej stronie ma kogoś, kto jest socjopatą, brutalnym mordercą, tyranem i nie można traktować kogoś takiego jako partnera w równorzędnej rozmowie". Publicysta Tomasz Terlikowski ocenił, że wywiad papieża dla włoskiego "Corriere della Sera" jest "dramatyczny". Papież Franciszek udzielił wywiadu włoskiemu dziennikowi "Corriere della Sera", w którym przekazał, że poprosił o spotkanie w Moskwie z Władimirem Putinem w celu powstrzymania wojny w Ukrainie, ale do tej pory nie otrzymał odpowiedzi. Obawia się, że prezydent Rosji "nie chce spotkania".Ocenił także, iż możliwe, że "szczekanie NATO pod drzwiami Rosji" skłoniło rosyjskiego przywódcę do takiej reakcji i wywołania także: Papież Franciszek o działaniach Władimira Putina: być może skłoniło do tego szczekanie NATO pod drzwiami RosjiOjciec Gużyński: Franciszek nie chce być papieżem Zachodu przeciwko Rosji w tym konflikcieOjciec Paweł Gużyński, dominikanin, komentując na antenie TVN24 słowa papieża, powiedział, że po lekturze tego wywiadu ma takie myśli, że "papież Franciszek nie chce być papieżem NATO, nie chce być papieżem wspólnoty euroatlantyckiej, nie chce być papieżem Zachodu przeciwko Rosji w tym konflikcie". - To jest dla mnie ewidentne i nie jest zaskoczeniem, bo już wcześniejsze wypowiedzi papieża Franciszka coś takiego sugerowały - dodał. - Dla papieża geneza tej wojny, właściwie każdej wojny, jest taka: brudne interesy światowe toczą się przez jakiś czas i potem eskalują w postaci wojny, która gdzieś wybucha, bo ten Zachód, który ma na ustach demokrację, wolność, tolerancję, szacunek do człowieka, jednocześnie robi brudne interesy, handluje bronią i potem się dziwi, że wybucha wojna. Ten papież nie chce być papieżem takiego Zachodu i po tej stronie stanąć -kontynuował dominikanin. "Niepoprawny pacyfista"Nawiązując do woli rozmowy Franciszka z Władimirem Putinem, ojciec Gużyński stwierdził, że "papież chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, że po drugiej stronie ma kogoś, kto jest socjopatą, brutalnym mordercą, tyranem i nie można traktować kogoś takiego jako partnera w równorzędnej rozmowie, w tym sensie, że po drugiej stronie mamy kogoś skłonnego do szanowania fundamentalnych wartości". - A Zachód, jaki by nie był, ze wszystkimi swoimi mankamentami i brudnymi interesami, jest jednak tą stroną, która pewne fundamentalne, przynajmniej minimalne zasady, chce zachować. Mam wrażenie, że papież tego nie dostrzega, że jest niepoprawnym pacyfistą, kimś, kto nie przyjmuje do wiadomości, że wojny toczą się jednak troszeczkę inaczej, niż papież próbuje nam to zasugerować - dodał ojciec Gużyński. Tomasz Terlikowski: wywiad papieża jest dramatycznySłowa papieża są szeroko komentowane także w mediach społecznościowych. Głos zabrał między innymi publicysta Tomasz Terlikowski. "Wywiad papieża dla 'Corriere della Sera' jest dramatyczny. Dramatyczny zarówno z puntu widzenia intelektualnego jak i politycznego" - czytamy w jednym z wpisów na Facebooku. Odniósł się między innymi do gotowości papieża do podróży do Moskwy i słow, że na razie nie planuje wyjazdu do Kijowa. "Źle, by nie powiedzieć bardzo źle, bo dowodząc kompletnego niezrozumienia rzeczywistości brzmią też słowa Franciszka na temat spotkania z Orbanem. - Orbán, kiedy go spotkałem, powiedział mi, że Rosjanie mają plan, że 9 maja wszystko się skończy. Mam nadzieję, że tak właśnie jest, więc zrozumielibyśmy również tempo eskalacji tych dni. Bo teraz to już nie tylko Donbas, to Krym, to Odessa, to zabiera Ukrainie port nad Morzem Czarnym. Jestem pesymistą, ale musimy wykonać każdy możliwy gest, aby zatrzymać wojnę' - mówił papież, jakby kompletnie nie rozumiejąc, że słowa Putina nie oznaczają, że chce on skończyć wojnę, a tyle, że chce jak najbardziej zniszczyć i jak najwięcej osiągnąć do 9 maja. Te zapowiedzi nie oznaczają końca wojny, a jedynie eskalację. I aż dziw, że papież opowiada takie rzeczy włoskim mediom" - komentuje słowa Franciszka Terlikowski. Stwierdza też, że "jeśli szukać jakichś pozytywów tego wywiadu to będą nim słowa papieża o patriarsze Cyrylu". "Nie wiem, co jest gorsze w tym wywiadzie: naiwność, nieznajomość świata czy szczerość… Naprawdę nie wiem" - dodaje. Terlikowski: autorytet papieski nie obejmuje ani sfery polityki, ani geopolityki"Autorytet papieski nie obejmuje ani sfery polityki, ani geopolityki. Nie może on także zmieniać faktów. One są niezależne od tego, co sądzi Franciszek. I tak jest z opinią na temat tego, że 'być może' Putin wywołał wojnę, bo 'szczekanie NATO pod drzwiami Rosji'. Jeśli ta opinia czegoś dowodzi to jedynie braku znajomości faktów. Te zaś są takie, że Merkel i Sarkozy uniemożliwili przystąpienie Ukrainy do NATO. Współpraca zaś z NATO zaczęła się od ataku Rosji na Ukrainę w roku 2014. Czy, zdaniem papieża, wtedy też Ukraina i NATO prowokowało NATO?" - napisał Terlikowski w kolejnym wpisie. "Trzeba też mieć świadomość, że odpowiedzialności za bezpieczeństwo państw nie ponosi papież, więc nie on ma decydować, kto i w jaki sposób ma się bronić Ukraina i inne państwa. Jego opinia na temat wysyłania uzbrojenia Ukrainie nie ma więc najmniejszego znaczenia dla oceny moralnej tego działania, które jest nie tylko moralnie dopuszczalne, ale wręcz moralnie konieczne. Innej drogi ochrony kobiet i dzieci, ziem ukraińskich i ukraińskiej tożsamości nie ma. Okupacja - i to już wiemy, to nie kwestia opinii, ale faktów, kończy się mordowaniem cywilów, zsyłkami w nieznanym kierunków, masowymi gwałtami. Odmowa wsparcia Ukrainy bronią (a nawet wątpliwości podnoszone w sprawie przekazywania jej broni) to w istocie umożliwienie Rosjanom dalszego działania. Kolejnych gwałtów, mordów, które wprawdzie papież potępia, ale nie wie, czy należy umożliwić Ukraińcom obronę" - napisał Terlikowski. Zdaniem publicysty "nie widać też logiki Ewangelii w przekonywaniu, że papież 'musi pojechać do Putina', ale jednocześnie 'czuje, że nie powinien jechać do Kijowa". "Argument, że trzeba nawracać Putina jest - zostawiając na boku, że ten nie chce się spotkać, a spotkania nie ma i nie będzie - wyrazem kompletnego niezrozumienia rzeczywistości, a nie przekonuje mnie w zestawieniu z opinią, że nie ma potrzeby wsparcia ofiar, skrzywdzonych. Jeśli już papież bardzo chce spotkać się z Putinem, niech próbuje, mimo jego braku zgody, ale dlaczego odmawia tym, którzy go zapraszają, w pokorze prosząc o wsparcie cierpiących?" - pisze dalej Terlikowski. "I wreszcie przeraża poziom 'analiz' Franciszka. Opowieści o Orbanie, który powiedział, że do 9 maja Putin chce załatwić wojnę i wyrażanie jakiś nadziei związanych z tą wypowiedzią da się porównać mniej więcej z tezą z wywiadu dla 'La Nacion', gdzie papież mówił, że dwóch kardynałów sugerowała mu, że wojna niebawem może się skończyć. I dodatkowo uznanie, że Parolin jest znakomitym dyplomatą, z najlepszej szkoły Casorolego pokazuje, że niestety polityka Jana Pawła II wobec ZSRS niczego nie zmieniła w Watykanie. Oni tam naprawdę wierzą, że Sowieci i Rosja to wspaniałe państwa, a na ołtarzu relacji z nimi można składać zarówno prawa człowieka w Ukrainie, jak i wcześniej prawa ludzi wierzących w Związku Sowieckim" - dodaje. Franciszek krytykowany za stosunek do rosyjskiej agresjiPapież Franciszek w ostatnich tygodniach jest krytykowany za to, że choć potępia wojnę w Ukrainie, to wprost nie nazywa Rosji agresorem. Między innymi na początku kwietnia kontrowersje wywołało ostatnie zdanie wpisu na jego oficjalnym profilu na Twitterze, brzmiące: "wszyscy jesteśmy winni".Później z ostrymi reakcjami spotkała się jego decyzja o powierzeniu dwóm rodzinom - ukraińskiej i rosyjskiej - niesienie krzyża przy trzynastej stacji drogi krzyżowej w rzymskim
wywiad papieża dla corriere della sera